Dom Kombatanta im. św. Rafała Kalinowskiego w Lublińcu

Uznał siebie za własność innych.
Oparciem dla niego była modlitwa: świat wszystkiego
może mnie pozbawić, ale zawsze zostanie jedna
kryjówka dla niego niedostepna; "modlitwa".


Dom w otoczeniu przepięknego

lasu dla osób przewlekle
somatycznie chorych

MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ WOLONTARIUSZA – MARIA MAGDALENA SUJAK


Piątek 5 grudnia 2014 r.
„Biedni nie mogą stawać się okazją do zarobku!" (Papież Franciszek 4.12.2014r. na spotkaniu z wolontaruszami)
5 grudnia obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Wolontariusza. W Lublińcu w przededniu tego święta zorganizowana była II Gala Wolontariatu. Jedną z nominacji otrzymała Pani Maria Sujak od wielu lat współpracująca z DPS „Dom Kombatanta". Przedstawiamy sylwetę tej niezwykłej osoby.PANI MARIA MAGDALENA SUJAK

Jak długo można być wolontariuszem? Rok, dwa, pięć lat, może 10 lat? Z pewnością może wydawać się, że to naprawdę długo. Czy można być wolontariuszem przez 20 lat? Gdyby zadać takie pytanie w anonimowej ankiecie zapewnie nie doczekalibyśmy się zdecydowanej odpowiedzi - tak. A jednak okazuje się, że można być wolontariuszem nawet dłużej. Ludzie są zdolni do ponadprzeciętnych czynów.
Przykładem takiego człowieka jest Pani Maria Magdalena Sujak, która pracy jako wolontariusz poświęciła 22 lata życia. Bez wątpienia jest to niezwykły czyn, który trudno porównywać z jakimkolwiek innym działaniem.
Rozmawiam z panią Marią i dociekam, jak się zaczęła jej 22 letnia praca wolontariusza, a także co daje siłę i wytrwałość do takiej aktywności. Pani Maria opowiada, że wszystko zaczęło się w roku 1992, gdy w szkole muzycznej w Lublińcu pojawiła się mieszkanka DPS „Dom Kombatanta" pani Natalia Stysińska, pytając o osobę, która podjęła by się akompaniować zespołowi śpiewaczemu. Problem był dość poważny, bowiem w „Domu Kombatanta zebrały się osoby chętne śpiewać, brakowało tylko osoby, która mogłaby akompaniować śpiewającym starszym paniom i panom. Pani Maria Sujak zgodziła się pomóc w czasie jednego występu i została na 22 lata. Przez ten okres prawie każdego tygodnia przychodziła na próbę zespołu śpiewaczego, z którym wielokrotnie występowała, nie tylko w „Domu Kombatanta" na okolicznościowych uroczystościach, ale także na imprezach w całej Polsce. W czasie rozmowy pokazuje mi dwa spore notesy, w których zapisywała przez te wszystkie lata zrealizowane występy – rzeczywiście jest ich mnóstwo!
Nie tylko te próby i występy tworzą obraz pani Marii Sujak jako wolontariusza, także, a może przede wszystkim, jej zaangażowanie i niezwykła wytrwałość. Zaciekawiony tym aspektem jej pracy pytam, co wpływa na to, że można tak długo być wolontariuszem. Przecież za tą jej pracą nie stoją żadne zyski w postaci jakichś dodatkowych punktów, jak to bywa przy robieniu specjalizacji zawodowej, czy choćby fundusze unijne na tego rodzaju działania. Odpowiedź pani Mari jest szybka i zdecydowana: „trzeba po prostu chcieć i mieć zamiłowanie do tego co się robi. Ważne jest także by nie zniechęcać się gdy przychodzi niepowodzenie, bo przecież niepowodzenia się zdarzają. A siłę i zapał daje nawet drobne uznanie po udanym występie, życzliwość i serdeczność osób, z którymi się współpracuje. Daje to poczucie bycia potrzebnym i wartościowym". Gdy zapytałem, czy kiedykolwiek pojawiła się myśl, żeby już zaprzestać - bo to już tyle lat, bo wiek i związane z tym trudności, pani Maria odpowiada, „że nigdy nie miała takiej myśli, by to rzucić".
Pytam o szczególne zapamiętane sytuacje w czasie pracy wolontariusza. Pani Maria uśmiechając się opowiada o sytuacji poszukiwania klucza do fortepianu podczas Festiwalu Domów Pomocy Społecznej w Dąbrowie Górniczej, a także wspomina zdarzenie, kiedy w czasie jednego występu akompaniowała jedna ręką, bo drugą miała w gipsie. Te dwa zdarzenia kreślą obraz, niezwykłego, skromnego człowieka, który wspomina banalne sytuacje - poszukiwanie kluczyka, dzięki któremu występ mógł być bardziej doskonały, czy akompaniowanie jedną ręką, by nie zawieść śpiewaków. Czy banał tych sytuacji nie zasługuje na głębszą refleksję, wszak pani Maria wraca pamięcią do istoty swej pracy, a nie do wspomnień związanych z sukcesami czy nagrodami.
Ja mam możliwość obserwowania przez 17 lat prób i występów, w czasie których pani Maria akompaniuje grupie śpiewaczej i nie pamiętam takiej sytuacji, w której pani Maria byłaby choć raz zirytowana, czy niezadowolona. Zawsze jest to godny najwyższego uznania spokój, humor, dystans do tego co czasem się nie udaje. Podziwiam młodzieńczy entuzjazm, niespotykaną wręcz lekkość z jaką wykonuje niełatwe przecież zadanie.
Wielki szacunek i ogromne dzięki Pani Mario za te 22 lata!

Dom Pomocy Społecznej “Dom Kombatanta”
ul. dr E. Cyrana nr 10
42-700 Lubliniec
woj. śląskie