BYŁO MINĘŁO
BYŁO, MINĘŁO

Wspomnienia, wydarzenia sprzed lat, historie opowiedziane - czasem nie do końca precyzyjne (czas robi swoje), słowem inna strona życia w domu pomocy społecznej          i inaczej o ludziach, który tu byli.
Czasem wycinek pewnej całości potrafi ją pokazać w innym wymiarze, a przez to           w sposób niezwykły uzupełnić.

Wycinek 1

 "Wiarus"

W październiku 1995 ukazał się pierwszy numer gazetki „Wiarus" , w którym mieszkańcy z pomocą pracowników DPS opisywali ważne i ciekawe wydarzenia z życia Domu, a także opisywali swoje wspomnienia. Gazetka ukazuje się do dziś. Dawni pełni zaangażowania redaktorzy już odeszli, jej forma i wygląd się zmieniły, ale nadal służy mieszkańcom. Czekamy na osoby chętne do współpracy.

Wycinek 2

Wspomnienie pana  M.G.

Pan M. G. mieszkaniec Domu tak opisuje jeden dzień z życia. "Byłem bardzo zaskoczony ale i zadowolony gdy otrzymałem zaproszenie na powitanie Królowej angielskiej. 25. 03. 1996 r. pojechałem do Warszawy. Koledzy kombatanci oczekiwali mnie na dworcu. Potem było spotkanie z Królową. Oglądając ją z odległości metra uznałem, że wygląda korzystniej niż w telewizji. Królowa dłuższy czas rozmawiała z naszym dowódcą płk. „Kruk" Karolem Kutnickim. Później pełniłem przez godzinę wartę honorową przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Nie było wtedy odznaczeń, ale mam ich pięć, które otrzymałem przy innych okazjach: (za akcję Freston, Krzyż Walecznych, Medal Wojska Londynu, Krzyż Partyzancki)". Pan M. G. był osobą niezwykle skromną i niechętnie opowiadał o sobie.

Wycinek 3

Wspomnienie pani W. Z.

Maż mój był kierownikiem zakładu obuwniczego w Częstochowie. W warsztatach wyrabiano saperki dla żołnierzy niemieckich. Właśnie przygotowano dość duży transport tego obuwia na front. Z tego transportu postanowiono  część butów przeznaczyć dla chłopców z lasu. Plan działania był taki: samochód z chłopakami przebranymi w mundury niemieckie miał pojawić się wcześniej niż transport niemiecki. Samochód podjechał ok. 5 rano, szybko towar został załadowany, lecz okazało się, że samochód nie chciał ruszyć. Po wielu próbach uruchomienia silnika, dopiero przy pomocy popychaczy silnik zapalił i odjechali. W samą porę, bo niemal w tym czasie nadjechał niemiecki samochód po odbiór butów. Szczęśliwie się wszystko udało.

Wycinek 4

Wspomnienie pani W. Sz.

Urodziłam się w ZSRR w polskiej rodzinie. Żyliśmy skromnie. W 1944 r. dostałam powołanie do Armii Czerwonej. Pojechałam na front wschodni. Stacjonowaliśmy na jeziorem Chanka na granicy z Chinami. Pewnego dnia wraz z koleżanką postanowiłyśmy się wykąpać, bo w obozie panował straszny brud. Zdjęliśmy mundury i położyliśmy na brzegu. Gdy wyszłyśmy z wody okazało się, że mundury zniknęły. Zabrał je oficer polityczny. Zostałyśmy surowo ukarane za brak szacunku dla munduru żołnierza Armii Czerwonej. Po skończonych działaniach wojennych pod koniec 1945 roku wróciłam do domu. Podróż trwała ze dwa miesiące. Gdy stanęłam w drzwiach domu mama nie mogła mnie poznać, byłam bardzo wychudzona, a całe ciało w ropiejących czyrakach. Później wróciliśmy do Polski, wyszłam z mąż i pracowałam. Tak zapamiętałam jeden dzień w wojsku radzieckim, ale bardzo niechętnie wracam do tych wspomnień.

Wycinek 5

Sukcesy sprzed lat

Jest rok 1994. W DPS „Dom Kombatanta" działa zespół śpiewaczy „Złota Jesień". Panie i Panowie lubiący śpiewać spotykają się kilka razy w tygodniu, by ćwiczyć się we wspólnym śpiewaniu. Efektem tych wysiłków był występ w czasie I Festiwalu Twórczości Artystycznej Domów Pomocy Społecznej w Dąbrowie Górniczej. Nasz zespół zdobył wówczas specjalne wyróżnienie. Od tego czasu staramy się z sukcesami uczestniczyć w tym wydarzeniu artystycznym naszego regionu. Obecnie ten przegląd nazywa się PUMA i nadal organizowany jest w Dąbrowie Górniczej, choć w nieco zmienionej formule.

Wycinek 6

Uniwersytet Trzeciego Wieku

16.10.1998 rok – gościmy w DPS „Dom Kombatanta zastępcę szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych pana Jerzego Woźniaka. Wizyta Podsekretarza Stanu wiązała się ze spotkaniem z kombatantami, ale także z rozpoczęciem ciekawej inicjatywy w naszym domu, a mianowicie inauguracją zajęć Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Działalność UTW w Domu Kombatanta trwała nieprzerwalnie przez prawie 10 lat. W tym czasie co miesiąc, a czasem co dwa miesiące organizowane były spotkania, wykłady, a także inne przedsięwzięcia dla mieszkańców naszego domu. Wykłady prowadzili: lekarze, psycholodzy, nauczyciele, duchowni, politycy, wojskowi, profesorowie, leśnicy, pisarze i inni. Wyjeżdżaliśmy także na wykłady UTW organizowane na Uniwersytecie Śląskim. W ramach UTW organizowaliśmy wyjazdy do Filharmonii, do muzeów w Krakowie, Katowicach, Warszawie i innych ciekawych miejsc jak np. do Ośrodka Telewizji Katowice. Cóż, coś się zaczyna a potem kończy, tak to bywa.

Wycinek 7

O. Kazimierz Tyberski

W czerwcu 1996 roku kapelan DPS "Dom Kombatanta" o. Kazimierz Tyberski zakończył            3 letnią posługę w naszym domu. Człowiek  z niezwykłym życiorysem. Zanim trafił do zakonu Ojców Oblatów był komandosem. Później pracował jako kapelan więzienny. Jest autorem ciekawej książki "Mój brat morderca".

Wycinek 8

Wspomnienia z pracy p. J. M.

To był chyba najgorszy dzień w moim życiu. Tego dnia prowadziłem pociąc relacji Częstochowa - Katowice. Nagle w oddali zauważyłem kobietę i dziecko stojący przy torach. W pewnym  momencie kobieta odepchnęła dziecko a sama na klęczkach weszła na tory. Dawałem sygnały, zamknąłem parę i gwałtownie hamowałem. Niestety kobieta zginęła. Jeszcze dziś widzę jak płacze, krzyczy i wznosi ręce ku górze. Długo myślałem co mogło być przyczyną tak desperackiego czynu.
 
Wycinek 9
 
Wspomnienie p. K.P.

Było  to pod koniec wojny, miałam wtedy 9 lat. W naszej wsi Niemcy aresztowali kilku mężczyzn, chyba chodziło o współpracę z partyzantami.  Wśród nich był  mój ojciec. Przyprowadzili ich w pobliże naszego podwórka. Bardzo bałam się żołnierzy z karabinami, ale podbiegłam do mojego taty, chciałam się pożegnać. Złapałam go za nogi, bo byłam nieduża i płakałam. Mama krzyczała – odejdź bo cię zastrzelą, a wołałam – niech mnie zabiją. Trwało to chyba dość długo. Nagle nadleciały samoloty, wszyscy  krzyczeli, że "to ruscy". Żołnierze niemieccy zostawili więźniów i uciekli. Po wielu dniach mama powiedziała mi – dziecko ty uratowałaś ojca.